03.07.2015

Powieść tak wyjątkowa, że aż przeciętna - "Sputnik Sweetheart" Haruki Murakami


"Każdy z nas ma coś wyjątkowego, co może zdobyć tylko w wyjątkowym okresie życia. Coś w rodzaju małego płomyka. Nieliczni uważni i uprzywilejowani pielęgnują ten płomień, dbają o niego, trzymają go niczym pochodnię oświetlającą ich życie. Kiedy jednak ten płomień gaśnie, to już na zawsze."

Młody nauczyciel literatury jest szaleńczo zakochany z swojej przyjaciółce Sumire, która jednak nie odwzajemnia jego uczuć. Miłością darzy bowiem swoją pracodawczynię Miu, dużo starszą, elegancką kobietę. Gdy wyjechały do Europy i zatrzymały się na małej, greckiej wyspie, Sumire nagle znika bez śladu. Nikt nie wie, co się z dziewczyną dzieje. Miu prosi chłopaka, by przyjechał do niej i pomógł w poszukiwaniach. Jedyną poszlaką jest dyskietka z dokumentami, które zawierają ostatnie przeżycia Sumire. 

Haruki Murakami jest uznanym japońskim pisarzem, który w swoim dorobku ma wiele bestsellerów i liczne nagrody. Jest także tłumaczem literatury amerykańskiej. 

Każdy książkoholik prędzej czy później natknie się na nazwisko Murakami. Może wstyd się przyznawać, ale to jedyny pisarz pochodzący z Dalekiego Wschodu jakiego znam. W końcu przy pierwszej lepszej okazji zdecydowałam się kupić którąś z jego powieści, by przekonać się, czy rzeczywiście jest taki genialny. Teraz cieszę się, że trafiło na jedną z krótszych. 

Co dostajemy? 220 stron w formacie pocket historii trójkąta miłosnego, który w sumie trójkątem nie jest, ale niech będzie. Sumire jest dziewczyną niezrównoważoną i nieobytą, która w nosie ma wszelakie dobre zachowania i normy społeczne. Dzwoniąc do naszego narratora o 4 nad ranem, nic sobie z tego nie robi. Chłopak jest w niej na zabój zakochany, więc znosi to wszystko i przymyka oko. Ta opowiada mu o każdym aspekcie życia, więc i o swojej miłości do dużo starszej Miu, która po pewnym incydencie porzuciła pasję i miłość do gry na fortepianie i zajęła się rodzinnym biznesem. 

Spodziewałam się epickich metafor i momentów refleksji. Murakami posługuje się jednak filozofią na tyle prostą i banalną, że skojarzenia z Paulo Coelho same się nasunęły. Przepraszam, jeśli kogoś tym stwierdzeniem uraziłam, ale podchodzę do takich powieści dość cynicznie

Rozumiem przekaz autora. "Sputnik..." to historia o samotności, odrzuceniu, poszukiwaniu siebie... Cała fabuła jednak zginęła pod tym przesłaniem. Nie wątpię, że autor specjalnie zakończył to wszystko pewnym niedopowiedzeniem, ale chyba jest ono za duże. Czy Sumire naprawdę wróciła, a może to był tylko sen? Co się z nią działo? Dlaczego zniknęła i jak? Te problemy mnie bardziej nurtują niż kradzież zszywacza. 

Odnosiłam momentami wrażenie, że Murakami nie traktuje nas, czytelników, poważnie. Wiele rzeczy, które mogły by zmotywować do refleksji i wwiercałyby się w umysł zapadając w pamięci, zostało podane na tacy. Nie ma sensu nawet się bawić w interpretację. Bardzo dobrze wiemy, co autor miał na myśli. Teraz jak o tym myślę, dochodzę do wniosku, że może jestem za stara na jego prozę. Tak, wiem, śmiesznie to brzmi z ust dziewiętnastolatki. Nie było to po prostu dla mnie wyzwanie, na które jednak liczyłam. 

"Sputnik Sweetheart" mógłby być ciekawą książką, porusza przecież tak uniwersalny temat, który zawsze się sprawdza. Styl Murakamiego pozostawia jednak pewien niesmak, niedosyt, który deklasuje powieść do rangi ca najwyżej "przeciętnej". 

Tytuł: "Sputnik Sweetheart"
Tytuł oryginału: "スプートニクの恋人, Supūtoniku no koibito"
Autor: Haruki Murakami
Data premiery: 2003
Ocena: 5/10


6 komentarzy:

  1. Myślę, że styl Murakamiego jest bardzo określony i do jednych po prostu tafia a do niektórych nie :) Mi się ta książka spodobała, ale to było kilka lat temu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, że Murakami ma dość specyficzny i dziwny styl. Moja przyjaciółka ma wszystkie jego książki i jest wierną fanką. Przede mną na razie "Norwegian wood", które stoi na półce od dobrych paru lat!

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to jeden z tych autorów, których się albo kocha, albo nienawidzi ;)

      Usuń
  3. Czytałam aż jedną książkę. I choć cały czas mówię, że do niego wrócę, jakoś tak sie nie dzieje. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci tak, przeczytalam kilka jego ksiazek. Strasznie fascynowalo mnie to ze jest pisarzem japonskim. Od dziecka nurtowala mnie kultura tego kraju i ludzie. Sama ternowalam srediowieczna japonska szermierke - kendo. Haruki ma dosc specyficzny styl, czasami jest wrecz niesmaczny (jak dla mnie), ale to akurat cecha japonskich pisarzy. ''Sputnika ...'' nie czytalam, ale moze sie za niego wezme zeby faktycznie ocenic minusy i plusy tej ksiazki:) Ciesze sie ze natrafilam na Twojego bloga, mysle ze wylapie tu pare fajnych tytulow :)
    Jezeli nie znasz innych japonskich pisarzy poszukaj ksiazek Ryu Murakami (tak, tak to inny pan xD). Sama zobaczysz, ze w Japonii chyba wlasnie tak sie pisze. Zajrzyj chociazby do ksiazki ''Dzieci ze schowka'' :)

    ~ http://my-fit-style.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią sprawdzę też innych autorów :)
      Styl Harukiego jest rzeczywiście dość specyficzny, ale może też trafiłam na gorszą książkę ;)

      Usuń