Lipiec zaczął się dobrze, ale wyszło jak zwykle. Znowu nie przeczytałam tyle, ile bym chciała. Musiałabym chyba czytać jedną książkę dziennie (pozdrowienia dla Hasacza ;) ), by wyrobić się ze wszystkim. Oprócz tego dostałam się na studia, choć jeszcze nie jestem pewna, gdzie wyląduję, bo wyniki z drugiej rekrutacji nie chcą przyjść. Zaczyna się poszukiwanie mieszkanie i przeprowadzka, a patrząc na ilość książek na półkach, będzie to niezła misja.
