08.03.2015

To jest męski świat, czyli 1 sezon "Agent Carter"

Tytuł: „Agent Carter” 
Sezon: 1
Gatunek: akcja, Sci-Fi
Na podstawie: Marvel Comics - "Kapitan Ameryka"
Emisja pierwszego odcinka: 06 stycznia 2015
Twórca: Christopher Markus, Stephen McFeely
Kraj produkcji: USA
Ocena: 7/10

"Nie potrzebuje pochwał od agenta Thompsona albo prezydenta. Znam swoją wartość"
[org. "I don't need agent Thompson's approval, or the president's. I know my value"]

Specjalnie na Dzień Kobiet o jednej z ciekawszych i najtwardszych komiksowych przedstawicielek płci pięknej  :)

Wojna się skończyła i czas wrócić do normy. Mimo tytułu agenta i licznych zasług w czasie walki, Peggy Carter (w tej roli Hayley Atwell, z którą spotkaliśmy się już w innych produkcjach Marvela, m.in. "Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie") spędza dnie na parzeniu kawy i wypełnianiu papierków w SSR – Naukowych Rezerwach Strategicznych, a jedyne, z czego jest znana, to romans z Kapitanem Ameryką. Taki sposób traktowania nie odpowiada tej silnej kobiecie, która postanawia zaryzykować zarówno karierę, jak i życie, by uratować przyjaciela z dawnych lat – Howarda Starka (tutaj całkiem przystojny Dominic Cooper), którego wynalazki (zazwyczaj śmiertelnie niebezpieczne) dostały się w ręce wrogie ręce organizacji Lewiatan. W wypełnieniu tej misji pomaga jej lokaj milionera – Edwin Jarvis (genialna rola Jamesa D'Arcy). 



Fani marvelowskich produkcji na pewno z opisu skojarzyli kilka nazwisk. Akcja tego serialu dzieje się na długo przed pozostałymi filmami/serialami na podstawie tych komiksów. Druga połowa lat 40. XX wieku. I tu już mamy pierwszy wielki plus dla „Agent Carter”. Serial ma ten klimat oldschoolowych szpiegowskich produkcji i widać, że twórcy nie szczędzą na oprawę. Całość ma miejsce po wydarzeniach z Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie, ale przed krótkometrażówką Marvel One-Shots: Agent Carter, która była dodatkiem do wydania DVD „Iron man 3”. Z tego One-Shota wiemy, kto brał czynny udział przy tworzeniu T.A.R.C.Z.Y. oraz robi za miły wstęp do podróży w przeszłość. 

Producenci w prawdzie nie mieli tutaj dużego pola do popisu. Nie ma spektakularnych wybuchów, pościgów z zawrotną szybkością i tego wszystkiego, co w ekranizacjach komiksów nas spotyka. To ma sens, skoro przenosimy się 70 lat wstecz. Wykorzystane są wszelkie możliwe wątki, a my, komiksowe geeki, jesteśmy światkami powstawania świata superbohaterów i organizacji S.H.I.E.L.D., który do tej pory był mocno owiany tajemnicą.

James D'Arcy jest świetny w tej roli, a duet Carter&Jarvis - mistrzostwo.
Powinni założyć jakąś agencję detektywistyczną!

Fani komiksowych produkcji dostaną tutaj wiele ciekawych rzeczy. Jako pierwsi - Howard Stark, czyli ojciec Iron Mana, i Jarvis. Jeśli oglądaliście filmy o Tonym Starku, na pewno pamiętacie komputerowego asystenta naukowca, który mówi z brytyjskim akcentem. Swoją nazwę J.A.R.V.I.S. ("Just A Rather Very Intelligent System") i sposób mówienia zawdzięcza właśnie lokajowi seniora rodu. W "Agent Carter" pokazane są też fragmenty treningu, który przeszła między innymi Czarna Wdowa. Jej poprzedniczka, Dottie Underwood (Bridget Regan, którą niektórzy mogą kojarzyć z ekranizacji serii "Miecz prawdy" Terry'ego Goodkinda), jest równie niebezpieczna jak jej współczesna wersja i jeśli drugi sezon dojdzie do skutku, jeszcze nas zaskoczy.  

Chcąc oddać sposób bycia w tamtych czasach, nie można było uniknąć seksistowskiego zachowania mężczyzn w stosunku do kobiet, szczególnie tych silnych. Peggy musi stawiać czoła licznym drwinom ze strony kolegów po fachu, a jako że jest jedną kobietą w biurze, przydzielono jej takie fascynujące zajęcia jak parzenie kawy, zbieranie zamówień na lunch czy układanie dokumentów. By wyrwać się z roli sekretarki musi się bardzo postarać. Wątek feministyczny jest zrobiony z wyczuciem i smakiem. Prawdziwie i bez przesady. 


Piękna, silna i niebezpieczna. Z tą Panią lepiej nie zadzierać. 

„Agent Carter” to produkcja niezwykle spójna. W ciągu tych 8 odcinków twórcy wykreowali niesamowitą historię, która jest intrygująca i sensowna (czego niestety nie można powiedzieć o „Agentach TARCZY”). Przygody Peggy Carter miały być tylko przerywnikiem przygotowanym specjalnie na tą zimowo-wiosenną przerwę, jednak twórcy zostawili sobie furtkę w postaci Arnima Zoli i mam nadzieję, że zostanie ona odpowiednio wykorzystana.

Na zakończenie dla wszystkich kobiet, które kochają Iron Mana.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni ;)

8 komentarzy:

  1. Muszę pokazać mojemu narzeczonemu. Powinno mu się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzę z wielką ochota głównie ze względu na obsadę aktorską :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę udany serial, mam nadzieję, że jednak zostanie wznowiony. Obsada świetna, polubiłam większość bohaterów - Jarvis i Carter byli razem cudowni, no i jestem pod wrażeniem, jak zgrabnie rozłożyli to na te kilka odcinków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądam bardzo dużo seriali, ale ten mnie akurat nie interesuje... mimo, że uwielbiam główną aktorkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pokochałam! Z resztą jak większość produkcji Marvela. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnimi czasy polubiłam produkcje Marvela, choć komiksów nie znam, a przynajmniej w większości nie znam. Filmy są pełne akcji i niebezpieczeństw, ale w z wielką chęcią zapoznałabym się też z serialem. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominacja u mnie dla Ciebie. :D

    OdpowiedzUsuń