"Gra o Tron” jest z nami już trzy tygodnie i utwierdzam się w przekonaniu, że będzie to najsłabszy jak do tej pory sezon. Niby dzieje się dużo, a tak naprawdę nic. Akcja toczy się powoli, a w tym wszystkim brak emocji i zaskoczeń, z których słynie proza Georga R.R. Martina.
„High Sparrow” (czy tylko mi się to kojarzy z „Piratami z Karaibów” i Jackiem Sparrowem?) to odcinek, który coś tam ciekawego nam pokazuje. Trochę tego, trochę tamtego. Po trzech odcinkach można przypuszczać, że cały sezon skupiać się będzie głównie na pięciu wątkach: Mur, Arya, Sansa, Daenery i Królewska Przystań. Choć jeszcze wiele może się zmienić.




